Moje mieszkanie

Moje mieszkanie (2) – przedpokój

Obiecałam pokazać inne zmiany w moim mieszkaniu:) Nie wszystko jest skończone więc proszę o wyrozumiałość, ale ogólna zmiana jest widoczna. Dzisiaj czas na przedpokój. Jak widzicie kolorystyka okropna. Rudy rudy rudy. I nie jest tak, że rudego nie lubię ale jako dodatkowe elementy. Jakość wykonania drzwi i szafy też pozostawiała wiele do życzenia. Ogólnie mówiąc ja to widziałam inaczej:)Nie tylko kolorystyka, ale i wszechobecne ściany były przytłaczające. Przy prawie czterech metrach mieszkania wchodziło się do małego, wysokiego korytarz i widziało się tylko drzwi dookoła. I ściany. Aż miało się ochotę złapać za młotek i zacząć je rozbijać. Brakowało też sensownego miejsca na szafę. Była jakaś mała w sypialni za łóżkiem, ale chodzenie do sypialni dookoła łóżka za każdym razem jak chcę wziąć coś małego nie mieściło mi się w głowie. Więc wiedziałam, że szafa musi stanąć w przedpokoju. Postanowiłam wybudować wielką szafę (czego zawsze mi brakowało) po prawej stronie od drzwi.…

Moje mieszkanie (1) – metamorfoza łazienki

Pozostając w temacie łazienek (a propos marmuru o którym było TU) dzisiaj pokażę co mi się udało osiągnąć we własnym mieszkaniu. Niniejszym rozpoczynam serię „Moje mieszkanie”:) Łazienka wyglądała tak: Była ogromna, ale powierzchnia została zupełnie zmarnowana. Na końcu widzicie kabinę. Po lewej stronie od wejścia była pralka, sedes i bidet. Drzwi otwierały się do środka więc zajmowały dużą część ściany. Kolor ścian i kafelki też pozostawiały wiele do życzenia. Drzwi wejściowe również. Chciał nie chciał mój majster dostał zadanie „to wszystko ma zniknąć”. No to zniknęło:) Dodatkowo jestem absolutną fanką prostowania wszystkiego co wystaje. Widzicie to coś w prawym górnym rogu nad kabiną prysznicową? Takie rzeczy można prostować, tylko czasami trzeba się trochę pogimnastykować.  Ponieważ nad łazienką było kilka metrów nieużywanej zamkniętej przestrzeni postanowiłam zrobić antresolę. To pociągnęło za sobą konieczność obniżenia sufitu łazienki ale i możliwość ukrycia tego czegoś w rogu. Nawet nie wiem co to było:)    …

Lniane zasłony

Mój ulubiony styl czyli belgijski (pisałam o nim TU) bazuje na naturalnych materiałach i kolorach. A synonimem naturalności jest dla mnie len. Uwielbiam go w każdym wydaniu, oczywiście tak długo jak jest w naturalnych kolorach :) Nie jest łatwo kupić jednak lniane zasłony w rozsądnej cenie. Wiem bo szukałam..i szukałam… i szukałam:) Ale jak mówią kto szuka ten znajdzie, a może wcale tak nie mówią:) Tak czy inaczej znalazłam. I chętnie podzielę się z Wami chętnie moimi doświadczeniami. Najpierw inspiracje. Podobają mi się zasłony w bardzo naturalnych kolorach (wiem powtarzam się) i najbardziej lnianej fakturze, za długie i co za tym idzie ciągające się po podłodze. http://ilovescandi.blogspot.com/2013/06/pomysy-na-biae-wnetrza-1.html  http://www.sallyconran.com/interiors3.php  http://www.corvelyn.be/Document.php?id=128&language=fr http://www.myparadissi.com/2012/10/a-colonial-house-in-hamptons.html   http://niagaranovice.blogspot.com/2012/03/love-heads-buddhas-busts-and-like.html      http://marieflanigan.blogspot.com/2013_05_01_archive.html  http://thefujifiles.com/2013/02/blue-velvet/ Co ciekawe, zasłony które znalazłam były mi odradzane przez wszystkie Panie z najbardziej renomowanych sklepów warszawskich jako „zbyt siermiężne”. Podobno „takiego” lnu się na zasłony nie używa. No chyba, że…

Navigate